Jem. Jedzenie dostaje się do mojego żołądka przez specjalną strzykawkę. Przeglądam zdjęcia, jedyną pamiątkę, jaka pozostała mi z dawnych lat. Widzę uśmiechniętego od ucha do ucha Tamaniego, który trzyma na wpół wykręconą głowę mojego kumpla. Ten też się uśmiecha, choć trochę bardziej krzywo.
-Hej, owocku Tamanich ramion!!! -słyszę nagle wrzask. Z kuchni wychyla się głowa zasapanej Laurel. Mógłbyś mi trochę pomóc z tą okiennicą? David wyjechał na konferencje i nie ma mi kto pomóc.
-Jasne, już lecę - mówię bez słowa po czym pędzę do jadalni. Laurel stoi na środku pokoju i wpatruje się w omszałą okiennicę okienną. O nie! Muszę to powiedzieć Davidowi!
-Zaraz wracam...-powiedziałem niepewnie i szybko wyleciałem do kibla. Tam wykręciłem numer do Davidka.
-Witaj owocu Tamanich ramion- Odezwał się niezwykle poważnie.
-David! Laurel Cię zdradza!
-Naprawdę?!?! - chłopak dopiero teraz pojął jak wielka jest groza sytuacji - Z kim?!
-Nie uwierzysz...Z okiennicą! Poszedłem do kuchni, bo chciała żebym jej pomógł, patrzę, a Laurel tak patrzy na tą okiennicę, jakby od lat były razem!
-Niemożliwe! Co mi tam konferencja...Jadę ratować nasz związek. Nie pozwolę żeby jakaś tam okiennica zepsuła to, co jest między nami.
David rozłączył się.
Poczułem ogromną dumę. Dzięki mnie Związek Davida i Laurel przetrwa. Już miałem się uśmiechnąć, ale widok rozzłoszczonej Laurel stojącej w drzwiach od łazienki powstrzymał mnie. Najwidoczniej zwabiło ją tu szczekanie Fafika.
Laurel nic nie powiedziała, tylko podeszła do mnie, wyjęła mi z kieszeni moją głowę (zostawiłem sobie na pamiątkę) i z całej siły wykręciła mi ucho.
-Auuuu! -wrzasnąłem, choć nie bolało. Muszę to przemyśleć jeszcze dziś wieczorem. Nie wiem co dalej robić. Mam nadzieję, że los sam wyznaczy mi mój cel.
piątek, 21 czerwca 2013
czwartek, 20 czerwca 2013
By Latarnia ;*
Patrzcie! Znalazłam super zdjęcia związane z Laurel! Nie uwierzycie!
To zdjęcia dla Trolla. Mam nadzieję że ci się spodobają, bo szukałam ich bardzo długo ;*
To dla Kosiarki.Przeszukałam cały internet i nareszcie to znalazłam. Kosiarko, przyjmij to zdjęcie ode mnie <3
A to dla mnie, czyli Latarni. Hihihi, ale to zabawne! Dedykuję post sama dla siebie <3
Mi się bardzo podobają wszystkie zdjęcia, a wam? Mam nadzieję że też, bo nie chcę, żeby ten czas był przeze mnie zmarnowany na marne, hihi, no wiecie o co kaman *_*
Kosiarka 1
Witajcie kochani. Oto mój pierwszy post. Nie będę przedłużać, przejdźmy do historii.
Długo stałam w garażu nie używana. Aż się zakurzyłam. I właśnie tego dnia wyjął mnie...wyjęła! To była Laurel. Dawida nigdzie nie było widać.
-Tamani, szybko, zabieramy to próchno!-szepnęła Laurel, a zza drzwi wyłonił się facet w sweterku z napisem: Tamani <3 Bardzo mi się ten sweterek spodobał więc postanowiłam, że gdy tylko wróci Dawid, poproszę go żeby uszył mi sweter: Kosiarka <3. To by było niesamowite. Moje rozmyślania przerwał ten idiota Tamani. Chwycił mnie na ręce i wrzucił w dziurę.
W dziurze było ciemno. Leżałam tam i leżałam. Nagle usłyszałam czyjeś kroki. Była to Laurel i Dawid. Laurel chichrała, Dawid całował ją w paznokieć. Nagle Laurel stanęła mi na piętę. Wydałam ostry zgrzyt i zepsułam się.
Teraz leżę zepsuta w śmierdzącym dole i piszę tego bloga. Mam tylko nadzieję że Dawid nie będzie chciał powiedzieć: Paprotka...
~~Kosiarka <3333333333333333333333333333
Długo stałam w garażu nie używana. Aż się zakurzyłam. I właśnie tego dnia wyjął mnie...wyjęła! To była Laurel. Dawida nigdzie nie było widać.
-Tamani, szybko, zabieramy to próchno!-szepnęła Laurel, a zza drzwi wyłonił się facet w sweterku z napisem: Tamani <3 Bardzo mi się ten sweterek spodobał więc postanowiłam, że gdy tylko wróci Dawid, poproszę go żeby uszył mi sweter: Kosiarka <3. To by było niesamowite. Moje rozmyślania przerwał ten idiota Tamani. Chwycił mnie na ręce i wrzucił w dziurę.
W dziurze było ciemno. Leżałam tam i leżałam. Nagle usłyszałam czyjeś kroki. Była to Laurel i Dawid. Laurel chichrała, Dawid całował ją w paznokieć. Nagle Laurel stanęła mi na piętę. Wydałam ostry zgrzyt i zepsułam się.
Teraz leżę zepsuta w śmierdzącym dole i piszę tego bloga. Mam tylko nadzieję że Dawid nie będzie chciał powiedzieć: Paprotka...
~~Kosiarka <3333333333333333333333333333
To mój pierwszy post. Jestem bardzo podekscytowana. Widziałam dzisiaj Laurel. Była z psem na spacerze. Oszczał mnie jej pies. Do teraz nie mogę uwierzyć i płacze ze wzruszenia. Zebrałam parę kropel i wrzuciłam do starej żarówki. To było niesamowite. Ale od rzeczy:
Laurel stała pode mną. Chyba z kimś rozmawiała. Jej piękne skrzydła już więdły, ale nadal były piękne. Piękne jak morze. Zatrzeszczało mi coś w krzyżu i Laurel się odwróciła....
- Co to za stare próchno? mógłby już ktoś to wymienić... jeszcze się zawali i zrobi komuś krzywdę! - zrobiło mi się smutno...
- moja Laureczka ma takie dobre serduszko! - odpowiedział jej Dawid i pocałował w pachę - martwisz się o wszystkich... - "czy ja wiem, raczej o mnie się nie martwi - pomyślałem i spiąłem mięśnie, aby nie trzeszczeć. I wtedy, do jasnej anielki znów zatrzeszczałem!
- Dawaj Dawid, burzymy to! Przecież to się zaraz samo zawali! - wyrzekła ochoczo Laurel i kopnęła mnie. Trafiła w cegłę. Dość dziwne by to było gdyby nie trafiła w cegłę...
- Ał! Dawid! Pomóż mi! - zarządziła i kopnęła znów. Znów trafiła w cegłę. Po chwili przyłączył się do niej też Dawid. Kopali i pchali... i za każdym razem trafiali w cegłę.
- Laurel, moje serce, to bez sensu - wyrzekł chłopak i pocałował Laurel w piętę - Nie uda nam się... musimy wracać do domu bo Fafik się niecierpliwi...
- Ale Dawid! Latarnia! Musi runąć! inaczej zawali się sama!- zawodziła piękna wróżka, jednak na nic się zdały jej prośby. Fafik już ciągnął do domu.
- Chodź kochanie - powiedział łagodnie Dawid - przyjdziemy tu jutro z kilofami
- Och, kocham cię! - zakrzyknęła Laurel natychmiast - to niezwykły pomysł! - po czym odeszli.
Tej nocy nie mogę spać więc piszę bloga. Mnie kilofy nie rozwalą, ale Laurel może złamać rękę od ciężkiego narzędzia. Nie wiem co robić... Chyba przemyślę to w nocy.
Dobranoc, drodzy czytelnicy... Łączcie się ze mną w żałobie.
~~ Latarnia <3
Laurel stała pode mną. Chyba z kimś rozmawiała. Jej piękne skrzydła już więdły, ale nadal były piękne. Piękne jak morze. Zatrzeszczało mi coś w krzyżu i Laurel się odwróciła....
- Co to za stare próchno? mógłby już ktoś to wymienić... jeszcze się zawali i zrobi komuś krzywdę! - zrobiło mi się smutno...
- moja Laureczka ma takie dobre serduszko! - odpowiedział jej Dawid i pocałował w pachę - martwisz się o wszystkich... - "czy ja wiem, raczej o mnie się nie martwi - pomyślałem i spiąłem mięśnie, aby nie trzeszczeć. I wtedy, do jasnej anielki znów zatrzeszczałem!
- Dawaj Dawid, burzymy to! Przecież to się zaraz samo zawali! - wyrzekła ochoczo Laurel i kopnęła mnie. Trafiła w cegłę. Dość dziwne by to było gdyby nie trafiła w cegłę...
- Ał! Dawid! Pomóż mi! - zarządziła i kopnęła znów. Znów trafiła w cegłę. Po chwili przyłączył się do niej też Dawid. Kopali i pchali... i za każdym razem trafiali w cegłę.
- Laurel, moje serce, to bez sensu - wyrzekł chłopak i pocałował Laurel w piętę - Nie uda nam się... musimy wracać do domu bo Fafik się niecierpliwi...
- Ale Dawid! Latarnia! Musi runąć! inaczej zawali się sama!- zawodziła piękna wróżka, jednak na nic się zdały jej prośby. Fafik już ciągnął do domu.
- Chodź kochanie - powiedział łagodnie Dawid - przyjdziemy tu jutro z kilofami
- Och, kocham cię! - zakrzyknęła Laurel natychmiast - to niezwykły pomysł! - po czym odeszli.
Tej nocy nie mogę spać więc piszę bloga. Mnie kilofy nie rozwalą, ale Laurel może złamać rękę od ciężkiego narzędzia. Nie wiem co robić... Chyba przemyślę to w nocy.
Dobranoc, drodzy czytelnicy... Łączcie się ze mną w żałobie.
~~ Latarnia <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)





