czwartek, 20 czerwca 2013

To mój pierwszy post. Jestem bardzo podekscytowana. Widziałam dzisiaj Laurel. Była z psem na spacerze. Oszczał mnie jej pies. Do teraz nie mogę uwierzyć i płacze ze wzruszenia. Zebrałam parę kropel i wrzuciłam do starej żarówki. To było niesamowite. Ale od rzeczy:
Laurel stała pode mną. Chyba z kimś rozmawiała. Jej piękne skrzydła już więdły, ale nadal były piękne. Piękne jak morze. Zatrzeszczało mi coś w krzyżu i Laurel się odwróciła....
- Co to za stare próchno? mógłby już ktoś to wymienić... jeszcze się zawali i zrobi komuś krzywdę! - zrobiło mi się smutno...
-  moja Laureczka ma takie dobre serduszko! - odpowiedział jej Dawid i pocałował w pachę - martwisz się o wszystkich... - "czy ja wiem, raczej o mnie się nie martwi - pomyślałem i spiąłem mięśnie, aby nie trzeszczeć. I wtedy, do jasnej anielki znów zatrzeszczałem!
- Dawaj Dawid, burzymy to! Przecież to się zaraz samo zawali! - wyrzekła ochoczo Laurel i kopnęła mnie. Trafiła w cegłę. Dość dziwne by to było gdyby nie trafiła w cegłę...
- Ał! Dawid! Pomóż mi! - zarządziła i kopnęła znów. Znów trafiła w cegłę. Po chwili przyłączył się do niej też Dawid. Kopali i pchali... i za każdym razem trafiali w cegłę.
- Laurel, moje serce, to bez sensu - wyrzekł chłopak i pocałował Laurel w piętę - Nie uda nam się... musimy wracać do domu bo Fafik się niecierpliwi...
- Ale Dawid! Latarnia! Musi runąć! inaczej zawali się sama!- zawodziła piękna wróżka, jednak na nic się zdały jej prośby. Fafik już ciągnął do domu.
- Chodź kochanie - powiedział łagodnie Dawid - przyjdziemy tu jutro z kilofami
- Och, kocham cię! - zakrzyknęła Laurel natychmiast - to niezwykły pomysł! - po czym odeszli.
  Tej nocy nie mogę spać więc piszę bloga. Mnie kilofy nie rozwalą, ale Laurel może złamać rękę od ciężkiego narzędzia. Nie wiem co robić... Chyba przemyślę to w nocy.
Dobranoc, drodzy czytelnicy... Łączcie się ze mną w żałobie.

~~ Latarnia <3





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz