piątek, 21 czerwca 2013

Troll 1

Jem. Jedzenie dostaje się do mojego żołądka przez specjalną strzykawkę. Przeglądam zdjęcia, jedyną pamiątkę, jaka pozostała mi z dawnych lat. Widzę uśmiechniętego od ucha do ucha Tamaniego, który trzyma na wpół wykręconą głowę mojego kumpla. Ten też się uśmiecha, choć trochę bardziej krzywo.
-Hej, owocku Tamanich ramion!!! -słyszę nagle wrzask. Z kuchni wychyla się głowa zasapanej Laurel. Mógłbyś mi trochę pomóc z tą okiennicą? David wyjechał na konferencje i nie ma mi kto pomóc.
-Jasne, już lecę - mówię bez słowa po czym pędzę do jadalni. Laurel stoi na środku pokoju i wpatruje się w omszałą okiennicę okienną. O nie! Muszę to powiedzieć Davidowi!
-Zaraz wracam...-powiedziałem niepewnie i szybko wyleciałem do kibla. Tam wykręciłem numer do Davidka.
-Witaj owocu Tamanich ramion- Odezwał się niezwykle poważnie.
-David! Laurel Cię zdradza!
-Naprawdę?!?! - chłopak dopiero teraz pojął jak wielka jest groza sytuacji - Z kim?!
-Nie uwierzysz...Z okiennicą! Poszedłem do kuchni, bo chciała żebym jej pomógł, patrzę, a Laurel tak patrzy na tą okiennicę, jakby od lat były razem!
-Niemożliwe! Co mi tam konferencja...Jadę ratować nasz związek. Nie pozwolę żeby jakaś tam okiennica zepsuła to, co jest między nami.
David rozłączył się.
Poczułem ogromną dumę. Dzięki mnie Związek Davida i Laurel przetrwa. Już miałem się uśmiechnąć, ale widok rozzłoszczonej Laurel stojącej w drzwiach od łazienki powstrzymał mnie. Najwidoczniej zwabiło ją tu szczekanie Fafika.
Laurel nic nie powiedziała, tylko podeszła do mnie, wyjęła mi z kieszeni moją głowę (zostawiłem sobie na pamiątkę) i z całej siły wykręciła mi ucho.
-Auuuu! -wrzasnąłem, choć nie bolało. Muszę to przemyśleć jeszcze dziś wieczorem. Nie wiem co dalej robić. Mam nadzieję, że los sam wyznaczy mi mój cel.

czwartek, 20 czerwca 2013

By Latarnia ;*

Patrzcie! Znalazłam super zdjęcia związane z Laurel! Nie uwierzycie!
To zdjęcia dla Trolla. Mam nadzieję że ci się spodobają, bo szukałam ich bardzo długo ;*


To dla Kosiarki.Przeszukałam cały internet i nareszcie to znalazłam. Kosiarko, przyjmij to zdjęcie ode mnie <3




A to dla mnie, czyli Latarni. Hihihi, ale to zabawne! Dedykuję post sama dla siebie <3 

Mi się bardzo podobają wszystkie zdjęcia, a wam? Mam nadzieję że też, bo nie chcę, żeby ten czas był przeze mnie zmarnowany na marne, hihi, no wiecie o co kaman *_*

Kosiarka 1

Witajcie kochani. Oto mój pierwszy post. Nie będę przedłużać, przejdźmy do historii.

Długo stałam w garażu nie używana. Aż się zakurzyłam. I właśnie tego dnia wyjął mnie...wyjęła! To była Laurel. Dawida nigdzie nie było widać.
-Tamani, szybko, zabieramy to próchno!-szepnęła Laurel, a zza drzwi wyłonił się facet w sweterku z napisem: Tamani <3 Bardzo mi się ten sweterek spodobał więc postanowiłam, że gdy tylko wróci Dawid, poproszę go żeby uszył mi sweter: Kosiarka <3. To by było niesamowite. Moje rozmyślania przerwał ten idiota Tamani. Chwycił mnie na ręce i wrzucił w dziurę.
W dziurze było ciemno. Leżałam tam i leżałam. Nagle usłyszałam czyjeś kroki. Była to Laurel i Dawid. Laurel chichrała, Dawid całował ją w paznokieć. Nagle Laurel stanęła mi na piętę. Wydałam ostry zgrzyt i zepsułam się.
Teraz leżę zepsuta w śmierdzącym dole i piszę tego bloga. Mam tylko nadzieję że Dawid nie będzie chciał powiedzieć: Paprotka...

~~Kosiarka <3333333333333333333333333333
To mój pierwszy post. Jestem bardzo podekscytowana. Widziałam dzisiaj Laurel. Była z psem na spacerze. Oszczał mnie jej pies. Do teraz nie mogę uwierzyć i płacze ze wzruszenia. Zebrałam parę kropel i wrzuciłam do starej żarówki. To było niesamowite. Ale od rzeczy:
Laurel stała pode mną. Chyba z kimś rozmawiała. Jej piękne skrzydła już więdły, ale nadal były piękne. Piękne jak morze. Zatrzeszczało mi coś w krzyżu i Laurel się odwróciła....
- Co to za stare próchno? mógłby już ktoś to wymienić... jeszcze się zawali i zrobi komuś krzywdę! - zrobiło mi się smutno...
-  moja Laureczka ma takie dobre serduszko! - odpowiedział jej Dawid i pocałował w pachę - martwisz się o wszystkich... - "czy ja wiem, raczej o mnie się nie martwi - pomyślałem i spiąłem mięśnie, aby nie trzeszczeć. I wtedy, do jasnej anielki znów zatrzeszczałem!
- Dawaj Dawid, burzymy to! Przecież to się zaraz samo zawali! - wyrzekła ochoczo Laurel i kopnęła mnie. Trafiła w cegłę. Dość dziwne by to było gdyby nie trafiła w cegłę...
- Ał! Dawid! Pomóż mi! - zarządziła i kopnęła znów. Znów trafiła w cegłę. Po chwili przyłączył się do niej też Dawid. Kopali i pchali... i za każdym razem trafiali w cegłę.
- Laurel, moje serce, to bez sensu - wyrzekł chłopak i pocałował Laurel w piętę - Nie uda nam się... musimy wracać do domu bo Fafik się niecierpliwi...
- Ale Dawid! Latarnia! Musi runąć! inaczej zawali się sama!- zawodziła piękna wróżka, jednak na nic się zdały jej prośby. Fafik już ciągnął do domu.
- Chodź kochanie - powiedział łagodnie Dawid - przyjdziemy tu jutro z kilofami
- Och, kocham cię! - zakrzyknęła Laurel natychmiast - to niezwykły pomysł! - po czym odeszli.
  Tej nocy nie mogę spać więc piszę bloga. Mnie kilofy nie rozwalą, ale Laurel może złamać rękę od ciężkiego narzędzia. Nie wiem co robić... Chyba przemyślę to w nocy.
Dobranoc, drodzy czytelnicy... Łączcie się ze mną w żałobie.

~~ Latarnia <3